Wścibscy pasażerowie w autobusach

Pojazd komunikacji miejskiej. Autobus. Linia? Nieważne jaka, bo wszędzie jest tak samo. Nieistotne jest też to, czy jest tłoczno, czy pusto, czy stoisz lub siedzisz. Pozostali pasażerowie i tak mają Cię na oku!

Kompletnie nie mogę zrozumieć, co ciekawego jest w podglądaniu poczynań drugiej osoby. Ktoś mi powie, że to jest całkiem normalne i przypomni szał na Big Brother, kiedy to cała Polska śledziła zachowanie Frytki z Kenem, strażnika miejskiego Janusza , łysego Gulczasa i zadziornej Manueli. Każdy ich najmniejszy krok rejestrowały kamery, a widzowie wprost nie mogli się doczekać kolejnego odcinka, który miał rozwiać wszelkie wątpliwości odnośnie zawiłych relacji damsko-męskich. Kto kogo lubi, kto kogo kopnie w zadek, informacje te stały się na tyle fascynujące dla milionowej publiczności, że program okazał się hitem.

Potem było parę innych programów tego typu skierowanych już do młodszego fana telewizji. Zaledwie podejrzewam, że wątkami głównymi była miłość, imprezy i alkohol, bo szczęśliwie udało mi się ominąć dni emisji. Pozwolę sobie uznać, że skoro nazwa żadnego z tych cudownych projektów nawet nie krąży mi wokół głowy, to okazały się klapą i były po prostu nudne.

W takim razie powtórzę się, co ciekawego jest w podglądaniu poczynań drugiej osoby? Dlaczego nie mogę spokojnie przebyć trasy z punktu A do B skupiając się na lekturze książki, bo zaraz wisi nade mną wyciągnięta, żyrafia głowa, której omal nie wyskoczą gałki oczne, bo chce zobaczyć, co i jak? I tak nie zna wątku, ale przez kilkanaście minut będzie patrzeć i wyrywkowo czytać zdania albo co gorsza, śledzić moją reakcję. Z gazetami jest to samo, i to nawet jeśli w ręku trzymam darmowy egzemplarz gazetki, którą hostessy rozdają w gigantycznych ilościach przy najbardziej ruchliwych ulicach miasta. Zdarza się, że jegomość również ma ją w dłoni, ale swojej nie otworzy, woli podejrzeć, co czytam ja, inny pasażer. Gram na telefonie albo używam jakiejkolwiek apki? Ujmą na honorze podglądacza byłoby nie zwrócić na to uwagi.

Tak, zdaję sobie sprawę, że autobusy są dla wszystkich i żyjemy w wolnym kraju, więc każdy może robić, co mu się żywnie podoba. Marzy mi się odrobina prywatności i swoją drogą, ślę ogromne pokłony w stronę osób, które bezproblemowo w trakcie podróży potrafią opowiedzieć całą swoją historię życia, w momencie gdy co drugi pasażer je podsłuchuje.

A może to nie jest wtykanie nosa w nie swoje sprawy, lecz durne ćwiczenie kreatywności? No wiecie, patrzycie na takiego pasażera, czytacie pisane przez niego smsy, a potem układacie sobie na jego temat historie, momentalnie oceniając, czy jest dobrym człowiekiem, czy złym i jakie ma relacje z bliskimi. Super zabawa, naprawdę szczerze życzę powodzenia.

  1. Sytuacja widziana od drugiej strony:
    Jedziesz znowu tym samym autobusem, znasz trasę na pamięć, masz dość gapienia się w wiecznie te same domy i drzewa. A pasażerowie są często elementem naprawdę zmiennym i ciekawym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy punkt widzenia, który niestety i tak nie zmieni mojego zdania. Spojrzeć można, ale nie lustrować albo gapić się przez całą drogę.

      Usuń
  2. Mi się o dziwo rzadko coś takiego zdarza, dwa razy ktoś tylko do mnie zagadał... Raz pani zapytała, czy biografia, którą czytam, jest ciekawa, bo chce po nią sięgnąć, i raz jakiś drech przez całą drogę mnie męczył, gadając, że gazeta, którą czytam, to gazeta dla głupich bab, po co mi to, przecież oni kłamią... Co tam, że czytałam jakiś artykuł podróżniczy i nie w "gazecie dla bab" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dres wie lepiej, nie wolno z nim dyskutować! ;)

      Usuń
  3. Przyznaję się bez bicia, podglądam co kto czyta. Nawyk mola książkowego :-) Ale nie gapię się, tylko szybko rzucam okiem, identyfikuję książkę albo chociaż gatunek, po czym wracam do swojej lektury. Ale za to wkurzają mnie ludzie skanujący innych - gazety nie ma, niczym się nie zajmie, tylko wgapia się w drzwi i każdego wchodzącego wzrokiem ciach! od góry do dołu, z miną pełną dezaprobaty. Czułam się dzisiaj jak jakieś brokuły w Lidlu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Cię to pocieszy: gdybym miała w jakiś sposób scharakteryzować brokuły, powiedziałabym, że są urocze. :D

      Usuń

top blogs
top blogs