Hejtujesz? Nie żyjesz!

Hejt w internecie to zjawisko powszechne. Nie świecąc twarzą, ani nie pozostawiając po sobie żadnych śladów w postaci chociażby inicjałów można do woli cisnąć całej reszcie świata. Jest fajnie, a klawiatura aż się pali od natłoku informacji.

HEJTOWANIE BLOGEREK MODOWYCH 
U mnie jeszcze nie jest tak źle, bo odkąd wystukałam te kilkadziesiąt tysięcy znaków, nikt mi jeszcze nie zaszedł za skórę. Zdarzyło się kilka przypadków, gdzie internetowy stworek bardzo wyraźnie wyraził swoje zdanie, ale zazwyczaj temat ucichnął po jednym nieczułym wyznaniu.

Najsłynniejsze blogerki modowe to dopiero mają przewalone! Ich piękne buzie, smukłe figury i ekstra ubrania podziwiamy w prasie kolorowej i telewizji śniadaniowej. One zawsze wyglądają nienagannie, tuż po wstaniu, w trakcie dnia i przed zaśnięciem, z delikatnym, czy mocnym makijażem. Nikt z nas nie ma wątpliwości, że te wspaniałe, nierealnie cudowne dziewczyny zasłużyły sobie na bycie idolami. Problem pojawia się w momencie, gdy wyobrażenie fana zderza się z rzeczywistością. Blogerka też człowiek, więc pozwala sobie na chwilę luzu. Nie ubiera niczego odlotowego, lecz zwykłe dresy i idzie po te przysłowiowe bułki do sklepu. Wtedy wkracza szok i niedowierzanie: "Jak mogłaś!", "Od Ciebie wymagamy więcej", "Wyglądasz beznadziejnie", a wszystkie te słowa piszą, jak zwykle zresztą, anonimy.

Takich sytuacji jest cała masa, a tyczy się to nie tylko blogerek, ale i celebrytek, które nie wiedzieć czemu coraz chętniej pokazują swoje prawdziwe oblicze. Niewyspane buźki piosenkarek mają w swobodny sposób ukazać, że na dobrą sprawę mogłyby być naszymi koleżankami z podwórka. Tyle, że internauci takich znajomych nie chcą. Przywykli do pełnej tapety, w jakiś sposób uważają ją za niezbędnik i kropka. Kiedy więc któraś z pięknych pań postanowi obnażyć swoje wdzięki, bardzo chętnie zabierają się do bombardowania ją niewyszukanymi komentarzami.

NA PEWNO CHCESZ BYĆ ANONIMEM? 
Wyobrażając sobie anonima mam przed oczami totalnie zakompleksioną osobę. Gruby Wojtek, lat 12 postać z antyreklamy, czy coś w ten deseń. To Max Dillon przed przemianą w Elektro. Dlaczego hejtuje? Lubi poczuć się lepszy, poćwiczyć swoje zdolności lingwistyczne albo pociesza go to, że wśród 1000 cukierkowych komentarzy wybija się ten właśnie jeden, jego. Może nie mieć znajomych, może mieć gorszy dzień w pracy, to wszystko jest nieistotne. Każdy hejt jest niczym uderzenie w worek bokserski, który pozwala mu rozładować napięcie.

POLUB LUDZI
Mam ogromną tendencję do mówienia prawdy. Krytykuję często, głównie siebie. W kwestii pozostałych osób staram się zaakceptować ich poglądy, trochę wczuć się w ich codzienne problemy. Przeszłam już fazę zainteresowania psychologią, nie ingeruję w czyiś sposób na życie, ale czasem powiem jedno, czy dwa ostre słowa w dobrej intencji. Prawdziwa, szczera krytyka jest o tyle przyzwoita, że druga osoba zyskuje realną szansę na poprawę, a w razie czego może szybko sprostować błędny tok myślenia. W internecie natomiast leci bluzg za bluzgiem, a anonimy mają w nosie to, co ktoś powie na swoją obronę. Jeśli wśród swoich znajomych zauważyłeś podobne zachowania, powiedz im lepiej, żeby poszli na kawę. Pomóż im wyjść z internetu do rzeczywistości, która wcale nie jest taka straszna jak ją malują.

  1. 100% racji, gratuluję podejścia. Szkoda, że tak mało osób uważa podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. niestety takich "hejterow" jest co raz wiecej... jednak tak jak piszesz wazne abu miec do tego zdrowe podejscie !

    xxo

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć!

    Świetny blog! Oby tak dalej!

    Zajrzyj też do mnie: http://www.yntbctbq.blogspot.com

    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  4. Najgorsze jest to, że takie osoby nie podają argumentacji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie napisany post. Co do samego "hejtowania" - naprawdę masz rację, też mam wtedy wrażenie, że taki anonim robi wszystko tylko po to, by siebie dowartościować. Natomiast słuszna krytyka - czemu by nie? Sama jeśli chcę po prostu hm, podkreślić, że coś mi się nie podoba np. w jakimś blogu, a to może zbyt duża ilość błędów, które aż rażą, a to znowu coś innego - po prostu piszę co myślę, ale w kulturalny sposób, by ktoś może wziął sobie radę do serca, a nie uznał tego za "hejt" (tylko szkoda, że wiele bloggerów nie potrafi przyjąć prawdziwej krytyki, a przecież nikt nie mówił, że zawsze czekają na nas "ochy i achy"). Natomiast też dobrze napisałaś o tym, że piosenkarkach, bloggerka modowa (bardzo rozpoznawalna), aktorka i tym podobne osoby, mają też swoje normalne życie, jak każdy z nas i nie rozumiem dlaczego ludzie nie potrafią tego zaakceptować, bo akurat tego dnia dany człowiek nie miał na sobie makijażu. ;)
    Pozdrawiam,
    A.

    http://still-changeable.blogspot.com - będzie mi miło jeśli zajrzysz do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie rozumiem hejterów. Nie potrafię pojąć, jaką korzyść czerpią oni z wchodzenia na blogi, które im się nie podobają, i wyrażania tych opinii w niewybrednych słowach. Co ma zrobić dziewczyna nazwana tłustą świnią czy szkieletem? Odchudzić się czy pogrubić w fotoszopie? Czy przestać blogować, póki nie zmieni jej się waga? I tak ma szczęście, jeśli hejt będzie dotyczył cech, które może zmienić, bo wyżywanie się na czyichś obojczykach czy wzroście jest już całkiem bezcelowe.

    Myślę, że warto czasem spojrzeć na swój komentarz z boku. Czy on coś wnosi? Czy sama chciałabym przeczytać coś takiego w odniesieniu do mojego tekstu, mojej osoby? Tak naprawdę hejt jest równie bez sensu co bezkrytyczne słodzenie :-) Z obu niewiele wynika ;-)

    OdpowiedzUsuń

top blogs
top blogs