Sfera próżności na Majdanie

Nie mam nowego Glamour przez co nie zachowam oryginalnego tekstu jako studium przypadku bezmyślnego linczu. Mogę za to zrobić screena, a artykuł wydrukować samodzielnie, bo tak się składa, że mimo surowych ocen czytelników, redakcja Glamour nie zdecydowała się ściągnąć go ze strony. I wiecie co? Dobrze, że szanowni redaktorzy tego nie zrobili, bo gdyby zniknął odnośnik na glamour.pl, mogłabym sugerować się jedynie viralem, który w tragiczny sposób wpływa na osąd miesięcznika.

Jest beznadziejnie i okropnie. Fashioniści dali ewidentny dowód na bezmózgowie, o które przecież od lat się ich posądza. Bo co to w ogóle za sposób na życie? Moda? Ubrania?! Nasze życie- ciężka dola, gdzie zlicza się każdy grosz na chleb, a nie na jakieś fatałaszki od Dolce&Gabbana, Armaniego, czy tytułowej Prady. Dzieciaki chodzą na miliard zajęć pozalekcyjnych, angielski jest dla nich już oczywistością, więc szlifują kolejne języki, a jakieś tam polskie feszynistki nawet nie potrafią się płynnie wypowiedzieć przed kamerą podczas tych no, światowych spendów próżności, zwanych Fashion Weekami. Nieroby, lenie, chlubią się umiejętnościami, które zaczynają się i kończą na szmatkach. Tysiąc zakładek magazynów modowych w przeglądarce, walające się po półkach Vogue, ale wiedzy o świecie zdecydowanie brak!

"Jak zmienia się życie fashion girl, kiedy wkracza w niej krwawa rewolucja? Jeśli Was też poruszyły wydarzenia w Kijowie, przeczytajcie w nowym ‘Glamour’ artykuł, który specjalnie dla nas napisała ukraińska dziennikarka modowa Olenka Martynyuk”- tak reklamowano tekst, który stał się długo wyczekiwanym zapalnikiem. Podirytowani wyniosłością branży modowej czytelnicy i internauci, sugerując się tytułem artykułu dorwali się do klawiatury ku ujściu emocji. Czytając komentarze pod artykułem "Modne rewolucjonistki na Majdanie" odnoszę wrażenie, że praktycznie żaden z opiniujących nie zadał sobie trudu, by przeczytać tekst do końca. Słowa są skanowane, czytane niczym niechciana lektura w szkole, by wyciągnąć z niej wszystko co najgorsze. I tak oto dzięki popularnym portalom, które bawią młodzież i dorosłych można dowiedzieć się, że: "To był moment, w którym zdałam sobie sprawę, że zapach spalonej gumy nie jest wcale nutą w ekstrawaganckich, niszowych perfumach pokazywanych na ekskluzywnej prezentacji na obrzeżach Kijowa. To zapach rewolucji, pochodzący ze spalonych opon, tworzących zasłonę dymną dla policji, żeby nie wiedziała, w którym kierunku ma strzelać. To także znak, po którym odróżniamy „naszych” ludzi w tłumie w metrze[...]Oczywiście na początku zastanawiałam się, jak mam się ubrać, idąc na Majdan. Wiesz, takie typowe rozterki fashionistki. Później zdałam sobie sprawę, że najważniejsze przecież, żeby było mi ciepło. Termiczna bielizna Uniqlo, którą niedawno kupiłam, okazała się wprost idealna na Majdan, a nie – jak wcześniej myślałam – wypad na narty w Alpy." 

Houston, mamy problem! Czyżby?!

Autorka tekstu jest dziennikarką modową. Na co dzień żyje w świecie drogich perfum i ubrań, obserwuje kto jest modnie ubrany i wykonuje swoje ot, codzienne obowiązki. W obliczu wydarzeń, które mają miejsce w jej ojczyźnie dochodzi do wniosku, że wiedza, którą wykorzystuje w pracy jest kompletnie bezużyteczna. Cytacik? Proszę bardzo: "Zdałam sobie sprawę, że umiejętności, jakie posiada dziennikarka modowa, nie są przydatne w trudnych czasach (nie potrafię nawet udzielać pierwszej pomocy medycznej). Może dziennikarka modowa to zawód tylko na spokojne czasy?"

Co może zrobić dziennikarka modowa?

Olenka rezygnuje z wrzucania zdjęć z pokazów na swojego walla, ponieważ czynność ta staje się rezydualna względem informacji o rewolucji. Sylwestra, mimo możliwości finansowych, nie spędza w Paryżu, a wśród rodaków, na Majdanie, gdzie przyciągnięta przez łańcuszek dobrej woli, roznosi żywność. Dbanie o Ukraińców i kraj staje się dla niej ważne: "Poza tym zrozumiałam, że każdy szczery wkład w pomoc protestującym ma ogromną wartość i jest niezwykle ważny. Dla mnie takim wkładem jest rozmawianie z moimi przyjaciółmi z innych krajów i wyjaśnianie im, co tak naprawdę się tutaj dzieje, bo mnóstwo relacji – i tutaj na Ukrainie, i za granicą, jest zmanipulowanych i nie opowiada obiektywnie o tych wydarzeniach." W jej tekście można doszukać się więcej ponurego tonu, wynikającego z braku możliwości wsparcia kraju, niż sugestii stylowych outfitów. Tylko, żeby to wiedzieć, trzeba najpierw przeczytać tekst. W całości(http://www.glamour.pl/poczatki-majdanu-765).

FOTO: Ddima

  1. journalistka.pl chyba pierwsza o tym napisała, po tym jak Tobiasz dał screena na FB z artykułu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisała, ale w zupełnie innym tonie.

      Usuń
    2. Pisał też Kominek, ale w sumie to i tak garstka w porównaniu z ilością podłości, jaka wylała się na tę dziennikarkę w komentarzach pod tekstem.
      I przykro to mówić, ale przeczytanie tego tekstu nie sprawi, że ci ludzie zmienią zdanie i inaczej spojrzą na wyrwane fragmenty. Niektórym... większości po prostu wydaje się, że człowiek rodzi się rewolucjonistą, idzie na - wtedy jeszcze - pokojową manifestację, zapominając o całym swoim życiu, doświadczeniu, pasji. No ja nie wiem... Jakoś fotoreporterzy i mnóstwo przypadkowych fotografów nie zapominają zabrać aparatów, więc dlaczego ona ma zapominać o ciepłych gaciach?

      Usuń
    3. Człowiek winien być kameleonem, a tu ups, bo nim nie jest... Ma swoje egoistyczne, próżne życie, które stara się przewartościować, ale to i tak za mało.

      Usuń
  2. Dziennikarka modowa, może się najlepiej w tym wypadku nie odzywać, zamiast dawać dowód swej bezmyślności i głupocie oraz pokazując w jakim miłym i ciepłym świecie żyje, kiedy inni cierpią i umierają. Ja jestem zniesmaczona i zszokowana, a artykuł czytałam chyba z dziesięć razy.

    Tak się po prostu nie robi, nie pisze i nie żeruje się na niedoli innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi mi tutaj o tę jedną konkretną dziennikarkę. Tudzież podobne do niej. Bo o tym trzeba pisać, co dzieje się Majdanie, ale na litość boską nie tak... nie tak..

      Usuń
    2. Dziennikarka modowa jest winna komuś tego, że zapracowała sobie na ten ciepły i miły światek? Podkreślam raz jeszcze- czuła się wręcz bezużyteczna, co nieraz podkreśliła w tekście. Koniec końców metodą małych kroczków rozpoczęła zmiany.

      Usuń

top blogs
top blogs