Rock&roll i do przodu!

Przeszłam moment zauroczenia Ameryką. Gdzieś w połowie liceum kiedy otworzono w moim rodzinnym mieście amerykańskie restauracje. Jedna z nich była blisko szkoły. Wprost idealna. Designerska. Wesoła. Z Elvisem w tle. W menu hot dogi, frytki z posypką i nienajlepsza, ale zawsze jakaś, kawa.

Teraz, w mojej małej Almerii niemal codziennie mijam Urban Cafe. Genialny wystrój wnętrza sprawił, że końcu musiałam tam trafić. Wejść, przeglądnąć menu i napić się choćby kawy(która tym razem jest znacznie lepsza niż ta, którą smakowałam lata temu).

Pewnie jeszcze tam wrócę, by choć przez chwilę być bliżej rock&rolla i masowej kultury. A stanie się to gdzieś w przerwie między codziennymi zajęciami.
foto: LOLA

  1. A czy tam są zawsze takie pustki ? ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Miejsce to na pewno nie tętni życiem. Właściwie to zastanawiałam się jakim cudem w ogóle funkcjonuje, bo zwykle widziałam zapracowny personel w pustym barze... Masę klientów znajdziesz w knajpie obok, w miejscu nudnym i bez charakteru. Czasem przyjdą, zawędrują i zasmakują Ameryki, ale nie robią tego nader często.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może Cię zainteresuje - wyniki konkursu na Młodopolskie Kroje:
    http://www.malopolska24.pl/index.php/2013/12/znamy-zwyciezcow-konkursu-mlodopolskie-kroje/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

top blogs
top blogs