Paprocki&Brzozowski wiosna-lato 2014

Jak tak dalej pójdzie to każdy pokaz zakończy się aferą. U Tomasza Ossolińskiego zabrakło ścianki, Zień wyprawił pokaz w kościele(gdzie notabene nie było pierwszych rzędów, bo jak?), a Paprocki&Brzozowski podsycili temat usadzania tyłków ponadprzeciętnej publiczności.

Trzeba przyznać, że projektantom oberwało się, choć tak na prawdę są tylko i aż współwinowajcami w grupie osób odpowiedzialnych za organizację pokazów. Celebryckie pojedynki i stylizacje stały się numerem jeden, przyćmiewając kolekcje, a chyba nie o to w tym wszystkim chodzi? Jedno jest pewne: cała Polska czeka na kogoś, kto zaryzykuje i niczym na weselu usadzi wszystkich tam, gdzie siedzieć powinni. A gdyby ktoś wtedy wpadł na szatański pomysł, by zerwać winietkę, obsługa machnie na to ręką w zamian za gwarancję zdjęć lub relacji z pokazu. Wtedy sprawiedliwości stałoby się zadość! Światowo i bezkompromisowo, co Wy na to, moi mili?

Abstrahujac od aferki, przejdę lepiej do samej kolekcji. Wiosna-lato 2014 to podsumowanie 13-letniej działalności duetu Mariusz Brzozowski&Marcin Paprocki. Stąd też modelki zaprezentowały cały szereg kreacji będących reprodukcją dotychczasowej pracy projektantów oraz zwinnym nawiązaniem do aktualnych trendów. Wszystko zaserwowano z lekką dawką humoru i ironii.

Najpierw był czarny kot. Mroczny, tajemniczy, o wielkich zielonych oczyskach z których wydobywały się lasery. W miarę upływu czasu na wybiegu pojawiały się kolejne elementy kojarzone przez opinię publiczną z niefartem, przesądami i ogólnym brakiem szczęścia. Nadruki z czarnym kotem, liczbami "7" i "13", "13 who cares?" to tylko niektóre z motywów przewodnich kolekcji. Paprocki w rozmowie z TVN24 tłumaczył inspirację następująco: "Prawie wszyscy baliby się przesądu, a my chcieliśmy z tym zaeksperymentować, by przezwyciężyć nasze uprzedzenia. Nie ukrywam, że ja jestem osobą przesądną i gdy czarny kot przebiega mi ulicę, zawsze robię trzy kroki wstecz". 

Podziwiam walkę z uroczymi fobiami, ale niestety nie we wszystkim przy tej kolekcji mogę przyklasnąć. Początek pokazu był dość nużący. Ot, proste sylwetki. Nieco podrasowane wersje tego, co można znaleźć na wieszakach w sieciówkach. Pierwsze wyjście było monotonne, a jedynym elementem, który przykuwał uwagę na dłużej były dekolty. Odcięte pasem materiału tuż przy szyi nietypowo wieńczyły kreację. Stanowiło to nieco rozwiniętą wersję tego, co w 2012 roku w Łodzi zaprezentował Michał Szulc.

Przebogata paleta kolorystyczna była odważnym posunięciem i wprowadziła chaos. Beż, biały, czarny, zielony, granat, koral, łosoś, pomarańcz, złoto, czerwień, wrzos, popiel, brąz, pudrowy róż zmiksowały się w okazałą, kolorystyczną papkę, która wymaga kolejnego, i jeszcze kolejnego obejrzenia pokazu w celu wyniesienia jakichkolwiek wniosków.(http://plejada.onet.pl/obejrzyj-caly-pokaz-duetu-paprocki-brzozowski/j7x0m)

Tym razem pojawiło się dużo mniej długich i zwiewnych sukni. O uwagę konkurowały głównie długości mini i midi. Pierwsze w eleganckim klimacie stworzono z myślą o starszych klientkach. Młodszym sprezentowano inny model. Miękkie falbany i delikatne jedwabie specjalnie dla nich zmieniły umiejscowienie i wskoczyły jako element dekoracyjny minispódniczek. Ultrakrótkie sukienki stanowiły fenomenalną wariację na temat T-shirtu. Pomimo oversize, wyglądały megakobieco! Kroje o obniżonej sylwetce, tak bardzo ryzykownie pobłażające proporcjom, obroniły się. Na liście  moich faworytów znajdują się również połyskliwe spodnie o długości 7/8, falbaniasty crop top i spódnice midi w stylu lat 50.

Wiosenno-letnia kolekcja duetu jawnie komunikuje o tym, że dres wszedł na salony. Jeszcze parę lat temu nie spodziewałabym się, że kiedykolwiek u Paprockiego&Brzozowskiego zobaczę sportową bluzę.  Ten element garderoby został tak świetnie przyjęty przez ulicę, że miejscowi chuligani powoli muszą sobie szukać innego znaku rozpoznawczego. W czasach kiedy sneakersy wypierają szpilki, wszystko jest możliwe. Sport i romantyzm nigdy nie były tak zgraną parą, a kiedy rodzimi projektanci zaczynają je ze sobą miksować, wtedy- wiedz, że coś się dzieje.

  1. Przerażają mnie trochę komentarze powyżej... Na wstępnie pragnę Ci pogratulować świetnej relacji z pokazu. Ja też mam nadzieję, że w końcu gwiazdeczki będą sadzane za mediami, byłoby cudownie. Jeżeli chodzi o Fashion Week to powolutku się to zmienia. Jeżeli chodzi o dres u projektantów to mnie akurat przeraża ten trend. Co w nim takiego high fashion?

    OdpowiedzUsuń
  2. W końcu trafiłam na jakiś wartościowy blog, w którym autorka pisze sensownie o modzie i o tym co się w niej dzieje!
    brawo! będę zaglądać

    OdpowiedzUsuń

top blogs
top blogs