Jesteśmy w Bangladeszu

Znów zawrzało. Gazeta Wyborcza opublikowała tekst o znaczącym tytule "Piekło szwaczek. Polska firma nie czuje się winna". Historia miała miejsce w Bangladeszu, gdzie istniała jedna z wielu fabryk, w których pracownik stanowił jedynie skromną część wielkiej machiny. Nie posiadał on dostatecznych warunków do pracy, a mimo to zdecydowaną część dnia spędzał szyjąc stroje dla marek z całego świata, w tym między innymi dla polskiego Cropp.

8-kondygnacyjny budynek runął w kwietniu br., zabijając lub trwale uszkadzając ponad 3000 osób. Ofiarami były głównie kobiety. Matki, żony, córki, które pozostawiły swoich bliskich, niczego nieświadome, idąc na kolejny katorżniczy dzień do pracy. W wywiadzie The Victims of Rana Playa Bangladesh jedna z nich wspomina, że gdyby przerwała pracę, nie dostałaby wypłaty za ostatni miesiąc. Stąd też mimo okropnych warunków i katastrofy, którą widziała tuż przed swymi oczami, pracowała dalej. Inna z ofiar sprzerażona próbowała uwolnić rękę spod gruzów dachu, a nawet ją sobie odciąć. Straciła całe ramię.

Za główną przyczynę katastrofy uważa się wibracje wielkich i ciężkich generatorów, które niesłusznie umieszczono w budynku, który planowo miał być niższy o 3 piętra. Właściciel Rana Plaza dokonał zmiany bez zgody architekta. Ten ruch kosztował tysiące osób życie, a jego samego- więzienie.

Rozpowszechnienie informacji o znalezieniu metek polskiej marki to zasługa Clean Clothes Polska. LPP Polska naśladując gigantów branży odzieżowej, lokuje prawie 20% produkcji w krajach azjatyckich, głównie w Chinach i Bangladeszu. Niefortunnie realizowała swoje kolekcje również w bangladeskim budynku. Dariusz Pachla, wiceprezes LPP stwierdził w rozmowie z Gazetą Wyborczą, że: "Nie ponosimy winy w związku z katastrofą w Dhace. Nie mamy własnych fabryk, zlecamy produkcję zewnętrznym firmom za pośrednictwem agentów i nie mamy wpływu na to, gdzie nasze ubrania zostaną uszyte. Agent, który ulokował produkcję w jednej z fabryk w Rana Plaza, zapewniał, że panują tam odpowiednie warunki". Na oficjalnej stronie LPP do tej pory widnieje informacja, że firma bada możliwość przystąpienia do porozumienia, które miałoby zapewnić pracownikom fabryk bardziej ludzkie warunki pracy. Do paktu przystąpiły m.in. Mango, Primark, Marks&Spencer, Tesco, Tchibo, Next, Esprit, H&M, Zara, Benetton. Polska firma mimo próśb o dokładniejsze określenie swojej pozycji, wciąż odmawia współpracy. Fakt, że w feralnej fabryce ulokowała jedynie 0,6% swojej produkcji, nie zwalnia jej z odpowiedzialności za niehumanitarne warunki pracy. Tym bardziej, że jawnie przyznaje się do braku świadomości odnośnie tego, gdzie i w jakich warunkach są tworzone kolekcje. To skandaliczne zachowanie pozostawia pod znakiem zapytania jakość produktów marki. Gdyby LPP przyłączyło się do pozostałych 32 światowych marek, nie tylko wpłynęłoby na ukształtowanie dogodnego środowiska pracy, ale ostatecznie ociepliłoby również wizerunek firmy.

Porozumienie dotyczące ochrony pożarowej oraz bezpieczeństwa budynku w Bangladeszu obejmuje kwestie takie jak inspekcje bezpieczeństwa, upublicznianie raportów, szkolenia pracowników, a także zrywanie kontraktów z zakładami, które nie przestrzegają podstawowych procedur bezpieczeństwa. Finansowanie programu jest sprawą kosztowną, fundusz mają zasilić sami sygnitariusze. Bez wątpienia LPP ciężko stawiać na równi z gigantami odzieżowymi całego świata. Nie zapominajmy jednak, że na warszawskiej giełdzie LPP jest niekwestionowaną gwiazdą i liderem w branży odzieżowej. Polski producent posiada ponad 1170 salonów marek: Cropp, Mohito, Sinsay, Reserved i House. Butiki ulokowane są m.in. w Czechach, Rumunii, Estonii i Węgrzech, więc nie mówimy tu o małej firmie bez udziałów w gospodarce światowej.

Absurdalne zachowanie zarządu to jedno. Kolejnym ogniwem są konsumenci, którzy stają przed zadaniem dokonywania nie-zakupów,a prawdziwie moralnych wyborów. Ciężko zdefiniować podejście do sprawy przeciętnego Polaka. Część z nas w skutek nagłośnienia sprawy zaczyna rościć pretensje do polskiej firmy, czego efektem są grupy na Facebooku, na przykład Bojkot marki Cropp i LPP SA. Oczywiście nie każdy, zwłaszcza starsze pokolenie, ukazuje swoją niechęć przez kanały społecznościowe. Wystarczają rozmowy oraz nagłaśnianie sprawy przez tradycyjne media. Wszystkie drogi stawiają konsumenta przed wyborem moralnym zarówno w kwestii samego postanowienia, jak i jego trwałości.

Pierwszym pomysłem jest rzeczywisty bojkot polskiej marki, który zmniejszy jej zyski o 2, może 4 ubrania w skali rocznej na jednostkę. Czy to cokolwiek zmieni, nadwyręży budżet firmy? Wątpię. Poza tym nie można diabelizować jedynie rodzimej marki, bo jeśli pominie się kwestię paktu po tragedii, współtwórcami katastrofy budowlanej było wiele firm. Pierwsze rozwiązanie prowadzi mimowolnie do drugiego,czyli odrzucenia ubrań światowych sieci odzieżowych. Kończymy wtedy z zakupami w uwielbianych przez nas sklepach, a na tegoroczny płaszcz z Zary, czy H&M zaczynamy patrzeć z wrogością w oczach. To opcje dla osób, które rzeczywiście ta tragedia w jakiś sposób poruszyła, powiedzmy, długofalowo. Co natomiast stanie się z tymi, którzy nie śledzą newsów lub dobrowolnie zachowują neutralność? Czy przemienią się w wrogów ludzkości? Prawdopodobnie nie. Tobiasz Kujawa definiuje zjawisko w następujący sposób: "Ogromna część naszej egzystencji jest zbudowana na wyzysku krajów trzeciego świata. Nie da się tego uniknąć, większość rzeczy które posiadamy, kupujemy ma w sobie jakiś fragment takiego działania. Sprzęty elektroniczne, kosmetyki, leki, jedzenie, samochody, żywność, paliwo, meble - można tak wymieniać w nieskończoność”.

Dorosłe życie to pasmo decyzji, które często sprowadzają się jedynie do wyboru mniejszego zła. Przenosząc fabryki, pozbawilibyśmy pracy miliony ludzi na świecie. Bojkotując LPP, zniszczylibyśmy dorobek rodaków. Żadna z opcji nie przynosi jednolitych korzyści dla pracowników egzotycznych fabryk, polskich klientów i firm odzieżowych. Katastrofa w Bangladeszu obnażyła wiele niedociągnięć współczesnego świata, stanowiąc istny zapalnik do dalszej dyskusji na temat świadomej konsumpcji.


0 komentarze

Prześlij komentarz

top blogs
top blogs