Ewolucja hipstera

Podobno wszystko zaczęło się od podrobionej pary Ray Ban'ów, podartych spodni od Armaniego i wyciągniętej koszuli, które w oryginalny i nonszalancki sposób miały świadczyć o (nie)zainteresowaniu modą przez osobę je noszącą. Modą, którą określono niepochlebnym mianem mainstremu. Z góry odrzucono wszystko, co kochają masy. Sprawa szalenie trudna, ale jak widać, niektórym sztuka udała się do tego stopnia, że zaczęto mówić o nowej subkulturze.
W definicji hipstera mieści się nie mniej nie więcej to,że osoba należąca do tej postsubkultury, najzwyczajniej się jej wyrzeka. Hipster z natury jest nieuchwytny. Choć przez kilka ostatnich lat zdołał sobie zapracować na troszkę więcej, niż linijkę w Wikipedii to do tej pory tak na prawdę nie wiadomo kim ten człowiek jest. Albo raczej, skąd się wziął?

Właśnie. Pochodzenie, kraj, szerokość geograficzna, cokolwiek! Temat przewijał się po stokroć. Niezależnie od miasta, niezależnie od pory roku wszyscy zastanawiali się gdzie zlokalizowano pierwszego hipstera ever. Dalej nie wiadomo. Ciekawe jest natomiast, że w różnych miastach hipsterem nazywa się zupełnie inaczej wyglądające osoby. Kraków ma swojego hipstera-artystę, Warszawa hipstera-grande mode. Tu bohema, tam potajemny lansik. Wszyscy niby są sobie równi, bardzo artystyczni, ą i ę, ale i tak się nawzajem hejtują.

Skoro więc odpadł temat lokalizacji, spróbuję rozpracować dokładniej genezę. Teorie mam co najmniej dwie, a niewykluczone jest, że z biegiem czasu powstaną i nowe. Pierwsza odnosi się do tego oto treściwego obrazka:

Pamiętacie emo? Gatunek muzyczny uosabiany z płaczącymi nastolatkami, borykającymi się nieustannie z problemami egzystencjonalnymi? Podkreślam, że nie piję tu do osób, które rzeczywiście były wdrożone w subkulturę muzycznie. Ich nie tykam. Pragnę przypomnieć raczej o zjawisku, które miało miejsce parę ładnych lat temu, kiedy po ulicach snuła się masa czarnowłosej, smutnej, zniszczonej życiem młodzieży. Oni w końcu dorośli. Jeśli któreś z nich chciało i mogło, ewoluowało jeszcze w skatera, nerda, bądź ultramęskiego człowieka z gór. Finalnie i tak wszyscy trafili na tę samą ścieżkę życiową i stali się nikim innym, jak hipsterami. Dopiero wtedy mogli przelać żale co do obecnego świata, lokując nadzieje w najbardziej niszowych i nieznanych dotąd przeciętnemu śmiertelnikowi zawodach. Chociaż prawdę mówiąc większość hipsterów nie robi nic. Oni wiedzą wszystko, znają się na wszystkim, ale to ich "wszystko" zawiera się na stronach ulubionego niezależnego czasopisma do którego nikt z ich najbliższego otoczenia nie ma dostępu.

Jeśli by odrzucić teorię pierwszą to cały zgiełk związany z hipsteryzmem można by zawdzięczać wymaganiom ówczesnej kultury. Bombardowani ciągle informacjami o kryzysie stworzyliśmy nową subkulturę. Taką, która teoretycznie ma mieć wszystko w nosie, a w rzeczy samej jest prowokacją. Co jest dla nas ważne? Kiedy udajemy, a kiedy nie? Jakie mamy wartości w życiu? Hipstera teoretycznie nie obchodzi wygląd, a jednak potrafi godzinami zastanawiać się, czy wytarte rurki będą pasowały do jego bielutkich Converse'ów. Zarzuca w okół szyi szaliczek, choć wcale nie jest mu zimno. Przykłady można by mnożyć. Niezależne kino, muzyka, czy pan spod delikatesów? Nie można ścliśle określić, co stanowi dla niego inspirację. Wiadome jest jedno- hipster powstał z potrzeby indywidualności. Minęły czasy dzieci kwiatów, czy punka. Nie ma o co walczyć. Żyjąc w społeczeństwie, które za wszelką cenę stara się zaszufladkować, nauczyć schematów, tworzy się potrzeba choć malutkiego buntu.
Hipster choć miał być wyzwoleniem, stał się kolejną subkulturą. To zjawisko, które tak na prawdę od dawien dawna istniało społecznie. Różnica jest tylko taka, że wcześniej ci ludzie, ci nietuzinkowi, artyści byli nawoływani poprzez imiona własne. Zwykle jednak nie mówiono o nich wcale. Teraz albo mówi się głośno i szyderczo albo po cichu dąży, by stać się jednym z nich.

FOTO: Google ImagesICraigfinlay

  1. gatunek muzyczny to screamo, emo to subkultura! miałaś rację, że do czegoś się doczepie xD

    OdpowiedzUsuń
  2. mi tam wiszą te wszystkie subkultury, każdy jest indywidualny
    Ale napisane super, oj tak :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kapitalny artykuł. Sam się zastanawiałem nad "falą hipsteryzmu".
    http://brewilokwencja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

top blogs
top blogs