Top Model 3

Każda dziewczyna ma taki moment w życiu, że pragnie zostać księżniczką, piosenkarką albo modelką. Niektóre z nas nigdy nie wyrastają z tych marzeń, szukając księcia przez niemal całe swoje życie. Piosenkarki sprawę mają zgoła ułatwioną odkąd youtube stał się narzędziem promocji i zaczęto masowo produkować gwiazdy w stylu Justina Biebiera. Przyszłe modelki, całe szczęście też nie są osamotnione, bo oto nastał czas kiedy niemal każda z nas może zostać Top Model!

Pierwszego odcinka 3 edycji Top Model wprost nie mogłam sobie odpuścić. Skoro już szczęśliwie doszło do emisji programu zapisałam w zakres swoich powinności obejrzenie chociaż jednego odcinka. Tym bardziej, że jeden z nich, jak się okazało premierowy, był nagrywany w moim rodzinnym mieście, Rzeszowie.

Jury w lekko zmienionym składzie pojawiło się w 4 miastach Polski, by odnaleźć polską Top Model. Dziewczyny zyskały szansę realizacji misternie pielęgnowanych, dziewczęcych marzeń. Nauczone poprzednią edycją programu najwidoczniej zrozumiały, że w telewizji trzeba robić show. W związku z powyższym w 3 edycji nie brakuje smutnych historii, które wzruszają, popisów kulinarnych, wyznań, prób podbicia serc. Jedna z dziewcząt posunęła się nawet i krok dalej, wykręcając w mocnym uścisku rękę Dawida Wolińskiego. Oczywiście w akcie desperacji, z podkreśleniem, jak bardzo zależy jej na udziale w programie.

Uczestniczki programu nie są jedynymi osobami, które z edycji na edycję się z nim oswajają. Różnice w zachowaniu można zauważyć również obserwując szanowne Jury. Joanna Krupa, która od pierwszej edycji była przedstawiana dziewczynom jako niedościgniony wzór, okazała się prawdopodobnie pierwszą osobą, zaraz po Michale Pirógu, na której mogą polegać dziewczyny. Początkowo bardzo amerykańska gwiazda, z bardzo amerykańskim akcentem, sposobem bycia i nienaganną prezencją, teraz jest Asią, która ze swoje pomyłki językowe przeistoczyła w atut. Hasła „Twoje oczy są hipnotajzin”, „Szajnin lajk e star”, kiedyś może śmieszyły, teraz stały się znakiem rozpoznawczym programu, bez którego ciężko tak naprawdę ten nasz polski Top Model sobie wyobrazić.

Drugą edycję programu zdominowały kąśliwe uwagi serwowane przez duet Woliński&Tyszka. Zaraz potem ruszył program telewizyjny w którym w dalszym ciągu dawali oni upust swoim emocjom. Czy program będzie emitowany dalej- śmiem wątpić, ale wygląda na to, że panowie dzięki temu się znacznie uspokoili, bo w tej edycji Top Model na chwilę obecną brak jakichkolwiek zarzutów, co do ich zachowania, względem uczestniczek. Oczywiście, dziewczyny w dalszym ciągu dostają specyficzne zadania na castingu(taniec z mopem, seksowne skakanie na trampolinie), ale jest to niczym w porównaniu do tego, co działo się dotychczas. Poza tym, należy znów pamiętać, że to telewizja i same castingi, o prostej, schematycznej oprawie nikogo by nie zainteresowały. No, może znalazłyby zainteresowanie wśród ludzi bardzo zafascynowanych modą, ale w znacznym stopniu ograniczyłoby to liczbę odbiorców programu.

Luksusową nowością w składzie Jury jest obecność Pani Kasi Sokołowskiej. Hasło padające w spocie reklamowym programu : „bez niej żadne modowe wydarzenie w Polsce nie ma miejsca”, nie jest kłamstwem. Kasia jest profesjonalistką w swoim fachu, osobą, która potrafi doskonale ocenić szansę na karierę każdej dziewczynie. Swoje wypowiedzi definiuje w sposób klarowny, szczery. Nikomu nie słodzi na siłę, nikogo nie poniża, za co znacznie w mojej opinii podwyższa rangę programu.

W pierwszym odcinku mogliśmy oglądać triathlonistę, która po latach wytężonej pracy nad swoim ciałem, postanowiła odnaleźć w sobie kobiecość. Do kolejnego etapu przeszła też dziewczyna z blizną i… kilka kandydatek o których, szczerze mówiąc nie pamiętam! Niestety w programie zabrakło mi dziewczyn z prawdziwym potencjałem na modelkę: wysokich i szczupłych, z charakterem. Wątpię, żeby poprzednie edycje wyczerpały cały zapas pięknych polskich twarzy, zatem mam nadzieję, że przyszłe odcinki show będą ciekawsze od pierwszego.

0 komentarze

Prześlij komentarz

top blogs
top blogs