A little furry is in this season

Zima coraz mocniej puka do drzwi. Nie wiem jak Wy, ale ja niestety jestem typem zmarźlucha totalnego. Przy pierwszych chłodach trzęsę się z zimna i z błagalnym wzrokiem spoglądam na termometr. Chcę by znów było cieplej. Przez cały czas przebieram nogami, tupię i z dziecięcą naiwnością żałuję, że świat mnie nie słucha. Dlaczego jest tak zimno?!

Kilka dni temu kupiłam sobie futro- nieprawdziwe rzecz jasna. Biała, długa oversize'owa kamizelka przykuła mój wzrok na tyle, że nie mogłam jej zostawić samej samotnej na wieszaku. Kupiłam. Wyprałam i podziały się rzeczy straszne. Skurczyła się, zaczęła się lenić i teraz nie sposób ją gdziekolwiek założyć... Moja przygoda z kamizelką skończyła się zdecydowanie za wcześnie. Została odłożona w kąt szafy i spokojnie sobie odpoczywa.

Historia ta przywołała u mnie natomiast refleksje na temat, który niczym bumerang powraca rokrocznie przy nastaniu zimniejszych dni. Nosić futra? Nie nosić? A jeśli tak to jakie?

Kiedyś może był to symbol luksusu. Właścicielem futra był prawdziwy król, pan i władca. Jako przedstawicielka pokolenia lat 90' nie widzę już tak mocnej symboliki. W życiu częściej widziałam futra w wydaniu siermiężnego kiczu, aniżeli takie, które zapierały dech w piersiach. Może to wyjaśnia fakt, że nie są na mojej liście must have. Choć przepraszam! Zapomniałam o puchowym płaszczu od TATUUM(podobny widnieje na 1 zdjęciu). Jest tak samo "futrzany" jak moja kamizelka, ale z pewnością dużo bardziej wytrzymały. Mój portfel mocno na to liczy.
foto: ANIMATED MAGIC's pinterest

  1. Futra tak, ale tylko sztuczne! Dla zmarzluchów (ja też do nich należe;)) w sam raz.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Ewa

    OdpowiedzUsuń

top blogs
top blogs