Stylish bugs in the closet

Lubicie robaki? Pytam czysto tendencyjnie, bo wydaje mi się, że większość z Was odpowiedziałaby na to pytanie przecząco. Pierwsze skojarzenie przywodzi na myśl zazwyczaj wszelkiego rodzaju wijące się glistopodobne stworzenia na których widok aż wzdryga. Ale w chwilę później przypominam sobie, że jeszcze kilka lat temu wszyscy szaleli grając w Wormsy, a telewizja wyświetlała warnerbrosowski "Sok z Żuka". W 2012 roku publiczność oczekuje czegoś, co ją prawdziwie zaskoczy. Czegoś, co ją pogryzie, podrapie i podniesie z krzeseł. Robaki brzmią więc idealnie!

W ubiegły piątek w warszawskim Soho Factory odbył się pokaz wiosenno-letniej kolekcji ulubieńca gwiazd, Macieja Zienia. Nazwisko projektanta to marka sama w sobie, kojarzona z wykwintną elegancją i subtelnym podkreśleniem kobiecości. Jego pokazy są zawsze wyczekiwane, sala każdorazowo wypełniona po brzegi, a portfele wielbicielek przygotowane na niechybne stracenie na wadze.

Rozpoczyna się pokaz. Z głośników rozbrzmiewa "Hurricane" Grace Jones. Pierwsza modelka pojawia się na wybiegu i przedstawienie zaczyna się na dobre. Szok, zdumienie panuje wszędzie! Od zgromadzonej na sali publiczności poprzez wszelkie zakątki Polski. Pokaz Zienia był bowiem pierwszym, historycznym pokazem emitowanym na żywo na jednym z portali internetowych.

Główną inspiracją kolekcji był żuk goliat. Ta nietypowa fascynacja zrodziła się podczas jednego ze spacerów po Paryżu, kiedy to projektant natrafił na sklep z wypchanymi i wysuszonymi zwierzętami. Wpadł w wir tworzenia, przerysowując swoje zauroczenie na coraz to kolejne projekty. W ten sposób, niepozorny żuk został rozpracowany na części pierwsze. Pojawił się na wybiegu w haftowanych aplikacjach, gdzie występował najczęściej w pojedynkę. Czasem urządzał zmasowany atak, pojawiając się w ilości kilku o ile nie kilkudziesięciu sztuk na jednym ubraniu. Wskoczył na marynarki, spodnie i sportowe bluzy. Uważny odbiorca dopatrzy się go też w mniej dosłownych formach, geometrycznych kształtach sukienek. Jedwab, zamsz i lekki tiul przyczyniły się do zjawiskowego ujęcia lekkości. Na przekór im pojawiły się skórzane wstawki i tatuażowe aplikacje, które w elokwentny sposób nadały projektom drapieżności.

Wśród kolorów użytych w kolekcji dominowała biel i czerń, ale nie brak tu również bardziej odważnych akcentów kolorystycznych. Stonowany granat przeplatał się z gołębim błękitem, by w chwilę później zostać dopełniony przez energetyczną żółć. Całość była niezwykle spójna i dopracowana.

Tego dnia swoją premierę miała nowa, młodsza linia projektanta i to głównie ona przykuła moją uwagę. Widać w niej pewną młodzieńczość i świeżość, która entuzjastycznie nastawia mnie co do kolejnych kolekcji. Nastąpił jakiś przełom, którego rozwój będę obserwować z wielkim zaciekawieniem.

Kiedy dodaję wiosenną kolekcję Macieja Zienia do listy topowoych skojarzeń z hasłem "robak", myślę, że w gruncie rzeczy pomysł na wykorzystanie zwierzęcia jako temat przewodni kolekcji nie był zbyt innowacyjny. Co drugi sklep jest zasypany biżuterią w sowy, lisy i innego rodzaju żyjątka. Wielkie domy mody też chętnie reinkarnują motyw. Pamiętacie ubiegłosezonowy szał na jaskółki? Były u MiuMiu, na torebkach Marca Jacobsa, a nosiły je gwiazdy wielkiego formatu, takie jak Kate Moss, czy Keira Knightley. Teraz najwidoczniej w Polsce nadeszła pora na skarabeusze. Czy przebiją one popularnością kupiszowskie orzełki? Czas pokaże.

  1. Ja jednak wolałam juz jaskółki:) Ale kreatywność wymaga poszukiwania "nowych" motywów, więc cóż pozostało jak nie skarabeusz;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

top blogs
top blogs