Let's make it golden! H&M collection for Autumn 2012

Lookbooki kłamią. Najpierw jest oczywiście idea, potem cały szereg działań dzięki którym obserwator ma odnieść wrażenie, że kolekcja jest nieziemska,cudowna, wręcz niezbędna w jego szafie. Zatrudnia się najlepsze modelki i fotografów, angażuje w pracę grono stylistów, makijażystów i zaczyna się program utworzenia najpiękniejszej kampanii na kuli ziemskiej.

Następny etap to oglądanie efektów tej pracy. Nierzadko bywa tak, że zapiera ona dech w piersiach, choć przyczyny bywają zgoła różne. Raz chwyci za serce odniesienie się do pozytywnych emocji i wspomnień, innym razem pozytywnie rozpatrzymy kolekcję dzięki modelce, która ją prezentuje, by zaś kolejnym paść ofiarą zachwytu nad prostotą i przejrzystością ukazania ubrań. Istnieje milion ścieżek, ale wszystkie stawiają sobie za zadanie zaprowadzenie nas do tego samego miejsca docelowego jakim nakłonienie do zakupu produktu danej firmy.

Codzienne bombardowanie milionem informacji, trendów i nowinek wymusza prowadzenie ścisłej selekcji. Ciężko jest zrobić na mnie większe wrażenie. Załóżmy jednak, że to "coś" się znalazło, udaję się do sklepu i co? Jedyne co mnie spotyka to efekt allegro – moja wymarzona spódnica w rzeczywistości jest tak szmaciana, że nadaje się conajwyżej do czyszczenia podłogi. Rezygnuję więc z zakupu, wychodzę rozczarowana i następnym razem parokrotnie zastanawiam się nim przekroczę ponownie próg sklepu.

Z tego też powodu, gdy otrzymałam zaproszenie do Showroom'u H&M nie wahałam się ani chwili. 1 Czerwca wraz z kilkoma innymi blogerkami miałam możliwość przyjrzenia się modelom ubrań, które są proponowane przez markę na jesień 2012. Tuż przed zobaczeniem kolekcji usłyszałam, że zapowiada się totalna gorączka złota. Spodziewałam się więc eksplozji błysku przekształcenia letniego stylu safari w sposób odpowiedni dla jesiennej aury. Może beż i cekiny? Koturny wiązane sznurkami? Połyskujące kopertówki?

Część moich przewidywań się ziściła, głównie tych, które były związane z kolorystyką nadchodzącej kolekcji. Kolory, które uwielbialiśmy w poprzednim sezonie znacznie wyblakły. Dominują przygaszone barwy. Limonka jakby zmęczona jest nadmiarem słońca, żółć wpada w musztardę, a pomarańcz bynajmniej nie kojarzy się już z uniformami służb porządkowych. Nie obyło się oczywiście bez klasyków : bieli, czerni i granatu. Uspokojenie kolorystyki jest bardzo dobrym ruchem, ponieważ dzięki temu uzyskano doskonałe tło dla wspaniałych form, połyskliwych aplikacji i nadruków, których w tej kolekcji nie brakuje.

Parę sezonów temu nastąpił wielki przełom, który wypuścił cekiny, dżety i inne ozdoby na światło dzienne. Wyjście w sukience, która w całości jest wykonana z połyskliwej tkaniny nie jest już modowym faux paux, nie zahacza nawet o kicz, a wręcz przeciwnie przyciąga spojrzenia, zachwyca tłumy gapiów. Zdecydowana większość projektów H&M stworzona jest z myślą o tym, by nie chować się za grubymi, ciemnymi swetrami, a pozwolić sobie na odrobinę luksusu. Co więcej otrzymujemy naprawdę duże pole do popisu, ponieważ błyszczy tu niemal każda część garderoby. To duża zaleta kolekcji ponieważ niczym nieograniczeni możemy eksponować to, co w naszej sylwetce najlepsze.



Propozycje na jesień są doskonałym wyważeniem maksymalizmu i minimalizmu. Te dwie teoretycznie sprzeczne określenia zderzają się i tworzą coś naprawdę pięknego. Przepych, który serwowany jest w aplikacjach na swetrach, spódnicach (a nawet czapce z daszkiem!) zostaje zrównoważony przez skromne kroje, proste cięcia i czystość formy. W tę grę grają również dodatki, ponieważ biżuteria jest masywna, bogato zdobiona, a buty iście futurystyczne. Jeśli mowa o obuwiu to zdecydowanie żegnamy się ze szpilką na rzecz słupka. Tajemnicą zaś nie jest, że najmodniej byłoby gdyby i on błyszczał!

H&M udała się nielada sztuka, bo wręcz nie mogłam oderwać wzroku od kilku projektów zamieszczonych w kolekcji męskiej. Śmiem nawet twierdzić, że propozycje dla panów są znacznie lepsze, bardziej zróżnicowane i mniej dosłowne.


Zostajemy przy tej samej kolorystyce, co przy kolekcji damskiej, niemniej panowie rezygnują z nadmiaru błysku, a stają przed zadaniem wybrania swojej jakby nie patrzeć – życiowej roli. Czy chcą być dandysem, czy przełamywać elegancję dzięki color blocking to zależy tylko od nich. Marka stworzyła im do tego doskonałe warunki projektując na jesień meloniki, sztyblety i nietypowe fasony. W propozycjach znajduje się mnóstwo koszul, które z całą pewnością nie wieją nudą i skutecznie trafią w różne gusta. Przykładem może być chociażby wzorzysta w butelkową zieleń, która nadaje się do wielu stylizacji. W zestawieniu z prostymi jeansami 7/8 i mokasynami będzie stanowić tzw "total stylizacji", natomiast w towarzystwie marynarki w kolorze wina i białych spodni stanie się spójnym elementem modowego misz-maszu. Kompletując szafę na jesień warto pamiętać o golfach, lamówkach i okularach prawdziwego intelektualisty.


ja & Paula & Kasia


Obejrzenie projektów to nie wszystko. Marka zorganizowała również śniadanie dla blogerów zatem cały event odbywał się w przyjemnej, kameralnej atmosferze. Takie spotkania to idealna okazja do obmówienia poglądów na temat mody, wymienienia się doświadczeniami, a przede wszystkim poznania osób, które pasjonuje ten sam świat. Dziękuję najmocniej za możliwość uczestniczenia w tym wydarzeniu i mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy! To naprawdę miłe spotkać tylu pozytywnych ludzi w jednym miejscu.


click here for the ENGLISH VERSION

  1. coś co nie jest przekłamane gorzej się sprzedaje!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam ;)

    http://ann-fashion-model.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. ten damski sweterek całkiem spoko, podoba mi się!

    OdpowiedzUsuń
  4. piękna ta kolekcja, jako rasowa sroka na pewno zapoluję na kryształki ;)

    OdpowiedzUsuń

top blogs
top blogs