What we expect to see?

Jednym z wydarzeń towarzyszących Cracow Fashion Week było spotkanie z Dorotą Wróblewską.

Na miejsce przybyłam z lekkim spóźnieniem. Krzesełka ustawione pomiędzy półkami książek były już zajęte. Empikowa kawiarnia stała się moim wybawicielem. Znalazłam w niej strategicznie miejsce, które dawało doskonałe pole widzenia, a co więcej, bez skrępowania mogłam rozkoszować się ulubioną kawą. W tak sprzyjających warunkach podjęłam się misji obserwowania kobiety, która jako jedna z nielicznych w tym kraju nie boi się wyrazić swojego zdania na temat wizerunku innych.

Konfrontacja miłości do mody ze słabym charakterem bywa opłakana w skutkach. Człowiek gubi swoje "ja", stając się jedynie elementem machiny nakręcanej przez luksusowe towary. Wpada w świat próżności, gdzie nie ma miejsca na emocje. Pieniądz jest jedynym wyznacznikiem jakichkolwiek wartości.

Pani Dorota mimo ogromnego doświadczenia w branży nie wygląda jak chodząca reklama najnowszych kolekcji. Podczas spotkania niejednokrotnie wspomniała, że znacznie bliżej jej do biwakowania z przyjaciółmi, aniżeli do przebywania w willi z drogim drinkiem w ręku. Brak w niej zadufania, co sprzyja budowaniu zaufania pomiędzy nią, a słuchaczami. Dzięki temu otrzymuje odsłuch dla nawet najbardziej kontrowersyjnych treści swoich wypowiedzi. Determinacja z jaką promuje polską modę jest godna podziwu. Przypomina trochę losy rozmarzonej, nieposzlakowanej dziewczynki, która nie biegnie w błysk fleszy, a krok po kroku realizuje swoje założenia.

Krytykować Dorotę Wróblewską za paradowanie w kocu może każdy. Wytykać niedociągnięcia, sugerować zmiany, a nawet czynić z jej stylu przedmiot sporu. Jednak może wcześniej warto się zastanowić, czy ważniejsze jest zgrabne opakowanie, czy profesjonalizm w sprzedaży produktu. Dla mnie odpowiedź jest oczywista.

click here for the ENGLISH VERSION

  1. Fajnie było to przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czysta prawda. Mogę podpisać się pod tym postem.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem tylko: AMEN !
    Świetny tekst :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Może nie jestem fanką Pani Doroty, ale muszę przyznać, ze bardzo fajnie ją opisałaś. Bardzo ciekawy i inspirujący tekst. Dziękuję za to :)

    OdpowiedzUsuń

top blogs
top blogs